DO SPRZEDANIA

Na weselu rozmawiają dwie osoby (prawdopodobnie rodzice):
Po co było brać kamerzystę … ? przecież to „kupa” pieniędzy.
Zobacz tu wszędzie mają kamery (monitoring), by nam zgrali i byśmy mieli film z wesela.
Pozostawię to bez komentarza:)
I miało być bez komentarza… ale życie pokazało coś innego … wiec pokrótce postanowiłem opisać zaistniałą sytuację…
Wczoraj odbierałem zapłatę za powyżej wspomniany film w asyście Policji.
Zawiozłem film do klientów, bo przez cały dzień nie mogłem się dodzwonić.
I jak zawsze połowa jest zapłacona a pozostała połowa płatna przy odbiorze.
Miałem ze sobą 3 kopie i surówkę, zaczynam tłumaczyć co i jak a matka młodego bierze jedną kopię i surówkę
i chowa za plecy mówiąc do mnie… ze jutro mnie sprawdzi w urzędzie skarbowym i jak będzie ok to we wrześniu przyjadą rodzice młodej i dopłacą.
Więc ja powiedziałem że w takim razie proszę mi oddać ten film i nie mamy o czym rozmawiać,
a ona zaczęła się ze mną szarpać i zawołała męża że niby na nią napadłem w jej domu.
Mąż zaczął się na mnie wydzierać że mam opuścić jego dom…
A ja odpowiedziałem że jak mi zapłacą lub oddadzą ukradziony film to dopiero wyjdę.
Ale ponieważ mamusia młodego wypierała się że ona nic nie wzięła…
to powiedziałem że to ja zostałem napadnięty i okradziony i że wzywam policję.
A ponieważ dostałem odpowiedź to niech pan wzywa… wiec wezwałem.
To byli dziwni klienci na weselu stwierdzili ze po co brali takiego drogiego kamerzystę,
skoro mogli wziąć nagranie z monitoringu.
A doskonale zdawali sobie sprawę jakie są ceny na rynku… bo obdzwaniali ponad tydzień i ja wypadłem najkorzystniej… ale jeszcze im było mało…. Bo wesele miało być szybkie i ekonomiczne…
A dobrego kamerzystę 2 miesiące przed weselem trudno znaleźć.
Mieli fuksa (na moje nieszczęście) że akurat miałem wolne.
Ale przecież Pani była mądrzejsza i doskonale wiedziała ile był warty mój film nawet go nie oglądając…
Mówię jej że przecież widziała co podpisuje… i mogła wziąć tańszego za 500 zł
z kamera „wysokiej klasy za 500-1000 zł” a nie teraz robić cyrki i okradać uczciwie pracującego człowieka.
Ale jak się stwierdziła taka umowa dla niej nic nie znaczy i pływa gdzieś w ściekach.
I zapewne była przekonana że ja nie mam swojej kopii umowy i że uda im się wykręcić od zapłaty.
Czepili się też ze nie było sesji (której notabene w umowie nie ma).
Sesje plenerową na starówce i w lokalu zrobiłem młodym w dzień wesela.
I tak się uparłem bo była chwila pogody, a na tygodniu zapowiadali deszcze.
Ale jeszcze umówiłem się z nimi w poniedziałek do parku.
Ale zadzwoniłem i odwołałem bo padał deszcz, a pani młoda się wściekła bo wg niej i jeszcze
jakiegoś tam „profesjonalnego” fotografa którego rzekomo potem pytała, deszcz nie przeszkadza w robieniu zdjęć…
Tylko fotograf musi mieć asystenta co mu parasolkę będzie trzymał.
Wiec młoda się odzywa ze te 250 zdjęć po jakiś zakamarkach (pięknie wyremontowanych podwórkach starówki)
to żadna sesja.
A wszystko te swoje opinie mówili w ciemno… bo nie oglądali ani filmu ani zdjęć.
A ogólnie matka młodego takie cuda opowiadała ze mi jej żal…
Że się nażarłem na weselu i jeszcze pieniądze chce…
A ona już i tak 650 zł wyrzuciła w błoto i nic z tego nie ma bo nie chce jej dać filmu…
Bo ten film co mi zabrała schowała… i się tego wypierała.
I że umowy ona żadnej nie ma bo wyrzuciła do kibla bo taki papier to żadna dla niej umowa.
Że jeszcze chciałem im fotografa na silę wsadzić na wesele żeby zdjęcia robił i się nażarł…
A proponowałem im za fotografa połowę normalnej stawki.
Ale zrezygnowali… ale potem sami jeszcze dzwonili czy by fotograf za 100 zł nie mógł być.
Ale odmówiłem uznając to za lekką kpinę.
A jej mąż siedzi i się słowem nie odzywa…. Pytam go czy mu nie wstyd… ale się nie odezwał.
Wiec jak przyjechała policja to przedstawiłem swoją wersje wydarzeń,
no i uwierzyli mi a nie tym 6 osobom co były w domu.
Jak się pani wypierała ze nie zabrała żadnego filmu to zażądałem nakazu rewizji…
Policjanci powiedzieli jej że to ja jestem na prawie bo ja mam umowę z jej podpisem
i jak ruszy machina sądownicza to ona nie ma szans i narobi sobie kłopotów i dodatkowych kosztów.
Wiec ja żeby trochę załagodzić sytuacje i nie przedłużać spuściłem za ta sesje (co jej rzekomo nie było)
200 zł (chociaż myślę że źle zrobiłem) bo pokazałem że chamstwem można coś osiągnąć.
No i zapłacili te 450 zamiast 650 i się rozstaliśmy… po ponad godzinnych „przepychankach”.
Cała ta sytuacja była chyba z góry ukartowana… bo młoda przez cały dzień nie odbierała telefonu
i domyślali się że przyjadę bo blisko mieszkam …
No i zamiast kulturalnie pogadać i się potargować… to postanowili mnie OKRAŚĆ…
I byli 100% pewni że im się uda mnie zastraszyć. I będą mieli film za pół ceny.
Ale niestety trafili na takiego co zna swoje prawa…. I wezwał policje.
Gdy już wychodziliśmy z Policją mamuśka była taka wściekła że jej się nie udało że mała iskra i by wybuchła
SZOK…
Policjanci tez byli w szoku bo to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać
A jak to opowiadam znajomym to patrzą na mnie jak na wariata i nie wierzą….
Miałem już naprawdę różnych klientów ale z 99% z nich zawsze rozstaje się w zgodzie… a niekiedy w przyjaźni…
Jak zawale termin ze swojej strony to też to rekompensuje…. bo zadowolony Klient to największy kapitał.
I w życiu nikomu nic nie ukradłem.
Wielu klientów z „zagranicy” płaci mi z góry całą należność na weselu…
a ja potem wysyłam film paczką pod wskazany adres… Kwestia wzajemnego zaufania.
I przepraszam za trochę chaotyczny tekst… ale cała ta sytuacja tez była chaotyczna:(
Załączam pomimo wszystko Pozdrowienia dla Pary Młodej
I obyśmy się już nigdy nie zobaczyli.
Bo nie traktuję się ludzi w sposób w jaki ja zostałem przez Państwa potraktowany.
I jeszcze jestem winien Podziękowania dla patrolu Policji (Pani i Pana)
którzy w sposób bardzo profesjonalny, kulturalny i uczciwy pomogli wyegzekwować przysługujące mi prawa.
Cześć!, widzę że trafiłem na bardzo miły portal. Treść jest bardzo absorbująca
Ciekawie piszesz Panie
Szanowna Pani Ewo. Opisałem tu tylko sytuację która mnie spotkała, ku przestrodze dla innych. Wielu moich znajomych nie wierzy ze coś takiego mogło mieć miejsce. Po 2 nie wiem gdzie widzi tu Pani dane osobowe? To nie są dane osobowe. (Ale na wszelki wypadek usuwam również) Oni i tak będą wiedzieli że to o nich.
Po za tym Dyskrecja zawsze była i jest moja dewizą… ale mam uczulenie na chamstwo.
I jeśli ktoś nie szanuje mnie to nie mam powodów żeby szanować jego.
Ale po przemyśleniu usunąłem z tekstu tak Panią rażący fragment i tym samym usunąłem go również z Pani wypowiedzi.
PS: Wysłałem kopię odpowiedzi na adres e-mail, którym się Pani podpisała, ale niestety wróciło z komentarzem że taki adres nie istnieje:) Co też trochę jakby Panią dyskwalifikuje … ale może we Wrocławiu są inne zwyczaje.
Pozdrawiam Panią Serdecznie.
Jarosław Szafran
Ja rozumiem, że jest to sytuacja bardzo nieprzyjemna, przykra i wymagająca interwencji policji i bardzo panu jej współczuje.
jakkolwiek detale pt „@zgodnie z sugestią usunięto z artykułu@” nie tylko nikogo nie powinny interesować co przede wszystkim od pana jako profesjonalisty wymagałabym zachowania ich dla siebie by właśnie do poziomu opisywanej pani się nie zniżać.
I nie piszę tego dlatego, że uważam, że nie miał pan racji bo ją pan miał ale skoro mieni się pan człowiekiem z doświadczeniem, profesjonalnym podejściem do klienta to oczekiwałabym po panu tego również a może i przede wszystkim w sytuacjach ekstremalnych.
A za dane osobowe jest absolutna czerwona karta i kompletnie to pana dyskwalifikuje!
btw. To jest karalne.
Przeczytałam i jestem w szoku! Jak można się tak poniżyć dla pieniędzy?!! Babsko i jej rodzina to widać banda skner i cwaniaków. Na ich miejscu to bym się teraz przeprowadziła do jakiejś dziury na drugim końcu Polski żeby Pana nie spotkać i się ze wstydu nie spalić. A oni pewnie dalej chodzą po tych samych ulicach w tym samym mieście, dumni że zaoszczędzili chociaż 200zł.
Judyta.
Pozdrawiam i obiecuję że przy odbiorze filmu będę mniej agresywna i bardziej kulturalna od tych państwa
Podłość ludzka nie zna granic. A sytuacja nie do pozazdroszczenia. Ta Pani na ludzkiej krzywdzie daleko nie zajedzie i wcześniej czy później zemści się to na niej. Tym razem jej się do końca nie udało i rzeczywiście ten upust 200 zł był niepotrzebny. Ciekawe ilu jeszcze ludzi ta Pani w ten sposób okradła… bo inaczej tego nazwać nie można niestety.
Agnieszka
smieszne
Ale jajca
:P juz dawno sie tak nieusmialam niezla historia ale na zywo sama bym w starchu byla
wspolczuje ci Jarku – niewiarygodne ze ludzie potrafia byc AZ tak bezczelni. A tak pozatym to niezly film bylby z kamer monitoringu
:P pozdrawiamy i sciskamy Gosia i artur ::*:*
Dobre. I naprawdę wydaje się wprost niewiarygodne.
Nie wiedziałem że praca kamerzysty wiąże się z taki stresem i ryzykiem.
Pozdrawiam Mirek